Polska buduje najszybszą kolej w Europie. Gliwice zyskają na nowej sieci
Rekordowy rok i ambitne plany – kolej napędza Polskę
Skala przedsięwzięcia robi wrażenie. Plan zakłada budowę 4,7 tys. km nowych linii – to ponad dwa razy więcej niż przewidywały poprzednie rządowe prognozy. Z tego 2,7 tys. km to linie Kolei Dużych Prędkości, po których pociągi będą mogły mknąć z prędkością maksymalną 350 km/h. Premier nie ukrywa ambicji: – Będziemy mieli najszybszą kolej w Europie, bo Polacy zasługują na to, aby móc się przemieszczać tak, jak robią to Japończycy czy Chińczycy – stwierdził Tusk. Dla porównania, obecnie najszybsze europejskie pociągi (francuskie TGV czy niemieckie ICE) rozwijają prędkość handlową rzędu 300–320 km/h.
Ogromne pieniądze i konkretne liczby – co zyska kraj?
Na rozwój infrastruktury kolejowej rząd przeznacza już teraz 100 mld zł. Jak poinformował minister infrastruktury Dariusz Klimczak, środki te pójdą na budowę nowych stacji i linii, modernizację istniejącej sieci oraz jej cyfryzację. Efekty widać już w codziennej pracy PKP Intercity: – Od kiedy przejęliśmy władzę, PKP Intercity zwiększyło liczbę realizowanych codziennie połączeń o 130 oraz przewozi o 30% więcej pasażerów – wyliczał Klimczak. Prognozy są jeszcze bardziej optymistyczne: w 2026 roku przewozy mają sięgnąć 470 mln, a w 2027 – przekroczyć magiczną barierę 500 mln podróżnych.
„Kiedy zakończymy realizację wielkiego projektu Zintegrowanej Sieci Kolejowej, w ciągu roku powinniśmy przewozić w Polsce blisko 800 mln pasażerów. Już dziś nasza kolej przewozi niemal tyle osób, ilu mieszkańców liczy cała Unia Europejska”
Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów
Kluczowym elementem planu są dwa megaprojekty: „Polska 100 minut” oraz „Polska w 3 godziny”. Pierwszy zakłada, że podróż z Warszawy do wszystkich dużych miast zajmie około 100 minut. Drugi – że przejechanie kraju z północy na południe lub ze wschodu na zachód będzie możliwe w maksymalnie trzy godziny. To nie tylko zmiana w czasach przejazdu, ale rewolucja w postrzeganiu odległości – mieszkanie w mniejszej miejscowości przestanie oznaczać izolację komunikacyjną.
- 4,7 tys. km nowych linii kolejowych (w tym 2,7 tys. km KDP)
- Prędkość maksymalna pociągów KDP: 350 km/h
- Budżet na rozwój infrastruktury: 100 mld zł
- Liczba pasażerów w 2025: 438 mln (wzrost o 7,7% rdr)
- Prognoza na 2027: 500 mln pasażerów
- Docelowo: 800 mln pasażerów rocznie
Gliwice i Śląsk w centrum kolejowej rewolucji – nowe połączenia i krótsze podróże
Dla mieszkańców Gliwic i całego województwa śląskiego plany rządu oznaczają konkretne korzyści. W ramach Zintegrowanej Sieci Kolejowej przewidziano modernizację i rozbudowę linii należących do korytarza E65 (Gdynia–Warszawa–Katowice–Granica), który przebiega przez nasze miasto. Po zakończeniu inwestycji czas przejazdu z Gliwic do Warszawy ma skrócić się do około 100 minut (obecnie to blisko 3 godziny). Równie spektakularna będzie poprawa połączeń z Wrocławiem, Krakowem i aglomeracją katowicką. Do 2027 roku pociągi powrócą również do miejscowości, które przez lata były pozbawione kolei – m.in. do Polic, Sokołowa Podlaskiego, Połańca i Stronia Śląskiego. Choć te nazwy leżą poza Śląskiem, sygnalizują kierunek: żaden powiat nie pozostanie bez dalekobieżnego połączenia.
Dla Gliwic szczególnie istotna jest zapowiedź budowy nowych przystanków w ramach aglomeracyjnej kolei śląskiej. – Celem rządu jest, aby kolej stała się najchętniej wybieranym środkiem transportu przez Polki i Polaków – mówił Tusk. W praktyce oznacza to, że na trasie Gliwice–Katowice–Częstochowa przybędzie nowych stacji, a częstotliwość kursów wzrośnie. Wpłynie to na codzienne dojazdy do pracy, szkoły czy na uczelnie, odciążając jednocześnie zakorkowane drogi. Dla lokalnych firm skrócenie czasu transportu międzyaglomeracyjnego to szansa na szybszą logistykę i lepszą dostępność wykwalifikowanych pracowników.
Powroty po latach i przyszłość – które miejscowości odzyskają kolej?
Rząd nie tylko buduje nowe linie, ale przywraca połączenia zlikwidowane w poprzednich dekadach. Tylko do końca 2027 roku pociągi wrócą do: Polic, Sokołowa Podlaskiego, Połańca, Stronia Śląskiego oraz Łomży, która zyska bezpośrednie połączenie z Warszawą. To element szerszej strategii – docelowo każdy powiat w Polsce ma być włączony do sieci połączeń dalekobieżnych. – To będzie miało ogromne znaczenie cywilizacyjne – podkreślał Premier, wskazując na projekty „Polska 100 minut” i „Polska w 3 godziny”. Dzięki nim mniejsze miejscowości staną się atrakcyjniejsze do życia i pracy, co może odwrócić trend wyludniania się peryferii.
W Gliwicach i okolicach (np. w powiatach gliwickim, tarnogórskim czy rybnickim) również mogą pojawić się nowe przystanki – szczególnie wzdłuż planowanej trasy KDP łączącej Wrocław z Katowicami (tzw. „linia Y” przez Łódź i Sieradz, ale jej śląski odcinek będzie modernizowany). Minister Dariusz Klimczak zapowiedział: – Obecnie na rozwój infrastruktury kolejowej przeznaczamy 100 mld zł. To środki na budowę nowych stacji i linii kolejowych, modernizację istniejącej sieci oraz jej cyfryzację. Dla pasażerów oznacza to nie tylko szybsze podróże, ale też większy komfort – nowy tabor, lepsze dworce i systemy informacji pasażerskiej.
„W ciągu ostatnich trzech lat liczba pasażerów kolei wzrosła o 100 mln. W 2026 roku przewieziemy 470 mln podróżnych, a w przyszłym roku przekroczymy rekordowy poziom 500 mln pasażerów”
Dariusz Klimczak, Minister Infrastruktury
Wszystkie te działania składają się na najbardziej ambitny program kolejowy w historii Polski. Jeśli plany się spełnią, już za 25 lat Gliwice znajdą się w centrum europejskiej sieci szybkich połączeń – z czasem dojazdu do stolicy poniżej dwóch godzin i do każdego zakątka kraju w trzy godziny. Pytanie tylko, czy tempo realizacji dotrzyma kroku deklaracjom. Na razie liczby mówią same za siebie: 438 mln pasażerów w 2025 roku to dowód, że Polacy wracają na tory.