Poniedziałek, 3 sierpnia 2026
Imieniny: Lidia, August, Nikodem

Gliwickie detale, które opowiadają historię. Willa Schaffgotschów, ogrodzenie z pocztówki i neony z PRL-u

Reklamuj sie w tym artykule

Gliwice skrywają historię w detalach, które mijamy każdego dnia, nie zdając sobie sprawy z ich znaczenia. Przedszkole przy ul. Studziennej 1 to dawna willa należąca do potężnych rodów przemysłowych, a ogrodzenie przy ul. Zygmunta Starego 12A odtworzono z archiwalnej pocztówki. To właśnie te drobne elementy budują tożsamość miasta, które pamięta szczegóły.

Podczas lipcowego spaceru „Neony Gliwic” okazało się, że nawet stelaż po dawnym neonie na fasadzie kina „Jutrzenka” ma swoją opowieść. Ewa Pokorska-Ożóg, miejska konserwator zabytków, odsłania przed mieszkańcami warstwy historii, które zwykle pozostają niezauważone.

Willa z rodowodem: przedszkole przy Studziennej 1

Budynek przedszkola przy ul. Studziennej 1 przeszedł gruntowny remont i termomodernizację, ale zachował swój historyczny charakter. To nie przypadek – to dawna willa, która w 1924 roku należała do Zakładów Hrabiego Schaffgotscha Spółki z o.o. w Gliwicach. Nazwisko Schaffgotschów prowadzi do Karola Goduli i Joanny Gryzik, słynnego „śląskiego Kopciuszka”, oraz jej męża Hansa Ulricha Schaffgotscha.

W 1928 roku nieruchomość przeszła w ręce Mikołaja von Ballestrema, hrabiego i pana majoratu w Pławniowicach. Księgi adresowe i dawne gazety ujawniają kolejnych mieszkańców: w 1935 roku asesor górniczy dr Hermann Edler von Braunmühl ogłaszał narodziny córki Marii Teresy, a w 1943 roku rodzina Kaakerów informowała o zaręczynach córki Ruth z pastorem Gerhardem Hube. Dziś po dawnej willi biegają przedszkolaki, a historia zdaje się mieć poczucie humoru.

Remont elewacji wymagał wielu spotkań i wizji lokalnych, aby pogodzić komfort dzieci z ochroną zabytkowej architektury. Jak podkreśla konserwator, udało się znaleźć rozwiązanie, które szanuje obie strony.

Ogrodzenie, które wróciło z przeszłości

Kamienica przy ul. Zygmunta Starego 12A zachwyca fasadą w kształcie litery U, zdobioną płycinami ze scenami myśliwskimi – pędzące dziki, jeleń i sarny. Pod oknami pierwszego piętra biegną secesyjne motywy roślinne, a w klatce schodowej połyskuje kolorowe lastryko. Na budynku dawnej stajni spogląda realistycznie przedstawiona głowa konia.

Niedawno do tych detali dołączyło „nowe-stare” ogrodzenie. Wspólnota mieszkaniowa odtworzyła je na podstawie archiwalnej pocztówki i dwóch zachowanych słupków. Murowane słupki domykają przedogród, a kute pręty mają stępione zakończenia, bezpieczne dla przechodniów. To dowód, że można przywracać dawny wygląd bez udawania, że wciąż żyjemy sto lat temu.

Neony, które pamiętają epokę

Podczas lipcowego spaceru „Neony Gliwic”, zorganizowanego w ramach Biennale Akademii, Ewa Pokorska-Ożóg opowiadała o architekturze, a Dominik Tokarski przybliżał historię neonów. Drugi spacer współprowadził Kamil Iwanicki. Neony z lat 60. i 70. projektowano indywidualnie, z myślą o konkretnym budynku, łącząc architekturę, liternictwo i reklamę w jedną kompozycję.

Kulminacją spaceru były Ruiny Teatru Victoria i zawieszona tam KURA – neonowa reklama z 1973 roku, zaprojektowana przez Emilię Nożko-Paprocką, promująca produkty Poldrobu. Neon został wypożyczony przez Fundację Silesia Neon. Gliwice mają jeszcze kilka starych i nowych neonów, a na fasadzie dawnego kina „Jutrzenka” zachował się stelaż pod dawny napis. Konserwator pilnowała, by po remoncie fasady nie zniknął.

Dlaczego to ważne dla mieszkańców?

Te pozornie drobne elementy – willa, ogrodzenie, neon – składają się na pamięć miasta. Są jak dyskretne przypisy na marginesach historii, które czynią opowieść o Gliwicach pełniejszą. Dzięki zaangażowaniu miejskiego konserwatora zabytków i wspólnot mieszkaniowych, kolejne pokolenia będą mogły odkrywać te ślady przeszłości.

Jak mówi Ewa Pokorska-Ożóg:

To może drobiazg, lecz właśnie z takich drobnostek składa się pamięć miasta. Są jak dyskretne przypisy na jego marginesach – niewielkie, ale bez nich cała opowieść byłaby uboższa.

Ewa Pokorska-Ożóg, miejska konserwator zabytków

Warto zwolnić krok i przyjrzeć się bliżej otoczeniu. Historia już tam jest – wystarczy umieć ją dostrzec. Informacje przekazał Miejski Konserwator Zabytków w Gliwicach.

Źródło: zobacz oryginał

Zgłoś poprawkę do redakcji

Jeśli zauważyłeś błąd merytoryczny, nieścisłość lub chcesz sprostować informację - napisz do nas. Twoje zgłoszenie trafi bezpośrednio do redakcji.

Odpiszemy na podany adres e-mail.
AJ

Anna Jurewicz

Redaktorka z 11-letnim doświadczeniem, pisze o ludziach, kulturze i codziennym życiu miasta.

Więcej artykułów →

Komentarze (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!